22 września 2015
Siatkarki AZS Gliwice w I lidze!

Siatkarski KŚ AZS Gliwice osiągnęły cel jaki sobie razem z trenerem wyznaczyły przed tym sezonem i po heroicznym boju w finałowym turnieju, po czterech. latach przerwy powróciły do siatkarskiej I ligi, ale po kolei…

Turniej finałowy został rozegrany w Jarosławiu, a gospodarzem była Bronowianka Kraków. Do tej decydującej rozgrywki zakwalifikowały się cztery drużyny. Oprócz wspomnianej Bronowianki rywalizowały jeszcze Chemik II Police, Wisła Warszawa i KŚ AZS Pol. Śl. Gliwice.

Tak się złożyło, że w pierwszym meczu Akademiczki zmierzyły się z głównym pretendentem do awansu – Wisłą Warszawa. Zespół złożony z doświadczonych i ogranych siatkarek w sezonie zasadniczym nie przegrał ani jednego spotkania. W półfinale warszawianki straciły ledwie jednego seta. Nasze akademiczki  też nie sprostały wiślaczkom, przegrywając 0;3.

Po tym pierwszym meczu byłem  trochę zdegustowany. Nie odbiegaliśmy bowiem umiejętnościami od Wisły na tyle, by przegrać 0:3.  Przeważyło doświadczenie warszawianek. Połowę punktów zdobyły kiwką, a nie typowo siatkarką grą.  Z drugiej strony myśmy zagrali poniżej swoich możliwości, co tu ukrywać  po prostu słabo – mówi doc. Krzysztof Czapla.

-  Nic nie funkcjonowało jak należy. Psuliśmy zagrywkę, nie było też obrony. Był to jednak pierwszy mecz i szansa na awans nie została stracona.  Przeanalizowaliśmy dokładnie sytuację, wyciągnęliśmy wnioski i na drugi dzień było już lepiej – dodaje trener  gliwiczanek.

W tym drugim dniu akademiczki zmierzyły się z Chemikiem II Police. ta drużyna również przez ekspertów była wskazywana jako zespół, który powinien awansować do I ligi. Podopieczne doc. Krzysztofa Czapli miały jednak przewagę psychologiczną, bo pokonały zespół z Polic w półfinale, ale nie tylko ten czynnik zadecydował o zwycięstwie 3:0.

W pierwszym secie tego meczu bardzo dobrą dyspozycję w ataku prezentowała Pawłowska, a na zagrywce nie myliła się Sikora, która asem zakończyła tę  partię. Drugi set znów stał pod znakiem słabego przyjęcia policzanek, co pozwoliło rywalkom na zbudowanie bezpiecznej przewagi, wygrywają pewnie, 25:19. Trzecia odsłona podobna do poprzednich.

- Zawodniczki wiedziały o co grają. Przeciwko Policom wyszły bardzo skoncentrowane i zmotywowane.  Graliśmy niedawno z tym zespołem w półfinale i bardzo nam to pomogło. Mieliśmy je rozpracowane bardzo dokładnie. Rywal natomiast grał czytelnymi schematami. Jak myśmy dokonywali jakiejś zmiany, to przeciwniczki sie gubiły. Myślę, że za dużo w grze Polic było teorii, a za mało siatkówki.  My natomiast bardzo dobrą grą w obronie zneutralizowaliśmy ich atakującą i środkowe, notabene bardzo dobre siatkarki. Dziewczyny zagrały bardzo ambitnie. Nie było dla nich straconych  piłkę.  Zagrywka Anny Wrzeszcz siała spustoszenie i jeszcze wykonywała tytaniczną pracę. Ząbek atakowała zarówno ze środka jak i ze skrzydła, podobnie Sikora, a na dodatek jeszcze broniła i blokowała. Markiewicz bardzo dobrze kierowała grą. Pastuszko robiła swoje. Zresztą wszystkie zagrały bardzo dobrze, a ławka też żyła. To był najlepszy nasz mecz w tym sezonie – tak to starcie ocenił doc. Krzysztof Czapla

Dzięki wygranej z Policami 3:0 akademiczki nie musiały już czekać na wynik ostatniego pojedynku w którym Wisła Warszawa miała zagrać z Chemikiem. Aby  być pewnym awansu trzeba było pokonać bez straty seta Bronowiankę, teoretycznie najsłabszy zespół na tym turnieju. Krakowianki były już praktycznie bez szans na zajęcie drugiego miejsca,  bo przegrały pierwsze dwa mecze. Siatkówka, a szczególnie kobieca rządzi się jednak swoimi prawami. – Rok temu na turnieju finałowym,  też nam  wystarczała wygrana różnicą jednego seta, aby wejść do I ligi, ale  przegraliśmy z najsłabszym zespołem w tym turnieju pogrzebaliśmy szanse na awans – przestrzegał przed starciem z Bronowianką trener AZS Gliwice.

Te przewidywania okazały się prorocze. Stało się dokładnie to, co rok temu w Łodzi. Gliwiczanki prowadziły w meczu 2:1 i wydawało się, że awans mają już pewny, ale krakowianki doprowadziły do wyrównania, a potem w tie-breaku rozstrzygnęły ten mecz na swoją korzyść. Sytuacja mocno się skomplikowała, ale szanse na awans były. Wisła musiała jednak pokonać Police. Pierwsze dwa sety warszawianki wygrały, ale w trzecim dość łatwo uległy zawodniczkom Chemika. W trzeciej partii mające już zapewniony awans do I ligi wiślanki  jeszcze się zmobilizowały i pokonały Police 3:1.

- Mieliśmy piłkę po swojej stronie. Wygraną mogliśmy sobie zapewnić awans i nie czekać na rozstrzygnięcie drugiego meczu.  Przegraliśmy jednak, byłem zły, ale okazało się, że te dwa ugrane sety dały nam awans. Wisła była drużyną najmocniejszą, ale w tym trzecim dniu różne rzeczy mogły się zdarzyć. Warszawianki nie miały już o co grać, a dla Polic był to mecz o wszystko. Wiślanki zagrały zgodnie z duchem sportu. Wygrały, bo były lepsze, a myśmy zajęli drugie miejsce i zasłużenie, bo wcześniej pokonaliśmy Chemik 3:0 – podsumowuje doc. Krzysztof Czapla

Zespół prowadzony przez doc. Krzysztofa Czaplę nie rozczarował. Ponownie w Gliwicach zawitają drużyny pierwszoligowe. Cieszy, że wraca do grodu nad Kłodnicą siatkówka na wysokim, poziomie. Teraz pozostaje nam tylko uzbroić się w cierpliwość i czeka na pierwsze mecze w I lidze.

Tabela:

miejsce

drużyna

mecze

punkty

sety

małe pkt.

1.

Wisła Warszawa

3

6

9:1

247:209

2.

KŚ AZS Politechniki Śląskiej Gliwice

3

4

5:6

242:235

3.

PSPS Chemik Police

3

4

4:7

220:237

4.

SAN-Pajda Bronowianka Kraków

3

4

4:8

143:172

 

Wiadomość utworzona: 22 września 2015 08:52, autor: Ewa Barnowska
Ostatnia modyfikacja: 22 września 2015 08:55, wykonana przez: Ewa Barnowska
Wyniki
 
Admin © Politechnika Śląska
 
Całkowitą odpowiedzialność za poprawność, aktualność i zgodność z przepisami prawa materiałów publikowanych za pośrednictwem serwisu internetowego Politechniki Śląskiej ponoszą ich autorzy - jednostki organizacyjne, w których materiały informacyjne wytworzono.
Zasady wykorzystywania „ciasteczek” (ang. cookies) w serwisach internetowych Politechniki Śląskiej
Aktualności AZS